Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

#11
Teresa nie mogła dokładnie stwierdzić czy wierzy w Boga dyktowanego przez Kościół. Na pewno uznawała go za najsilniejsze z możliwych bóstw, zgodnie ze słowiańską kulturą, ale nie oddawała mu specjalnie czci. Stwierdziła bowiem, że woli nie pojawiać się w zasięgu wzroku istoty, która nawet swoich najwierniejszych wyznawców wystawia na próby, których normalnie żyjący człowiek by nie przetrwał. Takiej istocie wolała nie wchodzić w drogę, aczkolwiek lubiła wchodzić do kościołów. Szczególnie tych barkowych, gdzie dostawała prawdziwą ekstazę barw i kolorów, aż oczy bolały od złocistej poświaty ornamentów.
- Bo gdzieś muszą! Głupio robić Turniej, bez spotykania się, nie? W każdym razie, to nie ja jestem gospodarzem i nie wiem czemu wybrano to miejsce. Bo, jeśli mam być szczera, to dość kiepska lokacja.
Nie, żeby Japonia mi się nie podobała, ale wynajmowanie tu pokoju to masakra. O kupowaniu mieszkania nic nie mówię, bo nawet gdybym chciała to mój wewnętrzny Janusz nie pozwala.
- zrobiła całkiem smutną minę, ale zaraz powróciła jej standardowa wesołość. I oj tak, Tess potrafiła nadawać na okrągło.
- Nie, dziękuję! Jestem grzeczną dziewczynką i sypiam z rączkami na kołderce! - zapewniła go z uśmiechem - Z resztą Love Hotele są drogie... a przepraszam Boutique Hotele. Tak brzmi to bardziej... - szukała przez chwilę odpowiedniego słowa - Ładnie? Szczerze nie przepadam za francuskim. Choć umiem. Babcia się uparła, że panienki z dobrego domu koniecznie muszą mówić po francusku, skoro już japońskiego się uczę. - podrapała się po piegowatym nosie.
- Właściwie... to z czego ty się utrzymujesz?! Podróżowanie, szczególnie w takie miejsca jak Japonia to raczej nie jest lekkie obciążenie kieszeni! - prywatność? Nieśmiałość? Nie wsadzanie nosa w nieswoje sprawy? Kto to wymyślił!
Odpowiedz
#12
Bezimienny został zalany potokiem słów. Czuł się w sumie jakby wpadł do rzeki, z której próbował wybrać to co istotniejsze, ale najbardziej konkretną informacją jaką zdołał wyciągnąć z wypowiedzi Teresy było to, że naprawdę dużo mówiła. Nie chodziło tu oczywiście o narzucanie się, czy generalnie negatywne aspekty gadania w kółko jak nakręcana zabawka - sam przecież ciągnął rozmowę do przodu. Różdżkarza była po prostu otwarta. Nawet (w jego wypaczonym mniemaniu) zbyt otwarta jak na kogoś, kto postanowił wziąć udział w turnieju na śmierć i życie.

Bo nawet nie spodziewając się ataku jeszcze przed turniejem, czy niesportowych sposobów na eliminowanie konkurencji,.. musiała wiedzieć, że ludzie umierają, prawda? Że niektórzy nie tylko pokonywali. Niektórzy tylko czekali aż zrobisz się nieprzytomny, aby odebrać swoją główną nagrodę za wygrany pojedynek. Na samą myśl poczuł się jakoś lepiej.

- Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć dla własnego dobra - przypomniał, próbując wybronić się tym od odpowiadania na niewygodne pytania. Nie chciał dzielić się szczegółami ze swojego życia. Zawsze tak było. Zaczynało się od pracy, a potem już tylko "dlaczego rozkopujesz groby", "z czego jest ten kotlet" i "śmieszne są te twoje czaszki na półkach, wyglądają jak prawdziwe".

- Gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić - powiedział, przykrywając usta niewiele mówiącym uśmiechem. Fakt iż mówił prawdę był, delikatnie rzecz ujmując, upiorny, ale przecież nie każdy musiał dostrzegać w doelwcipach drugie dna, ziarna prawdy, czy cośtam. Ręce schował do kieszeni. Spoglądał tak na nią z góry, chociaż przez okulary wyglądało to tak, że mógłby równie dobrze wpatrywać się w cokolwiek. - Może większość szamanów stąd pochodzi?

//Boże Teresa przepraszam. Zamiast wyślij nacisnęłam zapisz szkic i dopiero się zorientowałam lmao.
Odpowiedz
#13
Samoloty też co jakiś czas mają katastrofy i giną ludzie, a mimo to nikt nie robi o to żadnego problemu i codziennie tysiące ludzi korzystają z tej formy transportu. Co więcej, jest ona chyba jedną z najbezpieczniejszych form transportu!
Dlatego Teresa nie patrzyła na to jako zagrożenie życia i rzyci, tylko traktowała to jako skrajne przypadki szamanów. Właściwie intrygowało ją, skąd brali się szamani chętni mordować innych ludzi. Skąd brały się pokłady tej chorej determinacji? Jakie marzenie było warte zabijania innych? To było fascynujące!
- Jesteś groźnym przemytnikiem broni w wózkach cateringowych albo handlarzem narkotyku wywołującego wizje erotyczno gimnastyczne? - od razu nawiązała do "słynnej polskiej pisarki", której Andrzej nie powinien kojarzyć o ile hobbistycznie nie zaczytywał się w kiepskiej literaturze.
- Ooo, więc moja teoria co do narkotyków zaczyna całkiem pasować! Aczkolwiek Yakuza to bardziej żart niż mafia. - machnęła ręką nim wreszcie zaczęła się zastanawiać nad jego odpowiedzią. Wydęła wargi, zmarszczyła brwi i potarła nos.
- Japończycy to naród starzejący się, do tego skrajnie nowoczesny. Szczerze wątpię by było tu aż tylu szamanów, no chyba że większość moich rozmówców będzie ode mnie starsza! - uśmiechnęła się, zauważając jednak, że mężczyzna z którym rozmawia naprawdę lajtowo podchodzi do całej sprawy. Tess cała sprawa zaczęła powoli śmierdzieć, ale nie dała tego po sobie poznać. Wiedziała, że prędzej czy później wyczuje czy ma do czynienia z szamanem czy nie. Chocby przez wykrycie jego ducha stróża, ale na razie nie miała jak na tym się skupić.
Odpowiedz
#14
Mina Bezimiennego już nawet nie próbowała zachowywać pozorów wiecznie kamiennej twarzy. Było w sposobie bycia Tereski coś, co wywoływało z nim p o t ę ż n ą frustrację, co wraz z kolejnym, niezrozumianym żartem uwidoczniło się głównie na ustach (oczu przecież nie widziała), które zacisnęły się w cienką, nienaruszalną linię. Stał tak, słuchając dalszej części wypowiedzi, z rękoma założonymi na siebie.

Ona jest młoda, mówił sobie, za młoda aby w ogóle myśleć o traktowaniu jej jak równego sobie. Kiedy byłeś w jej wieku, też plotłeś bzdury. A może nie? A może tylko próbujesz to sobie wmówić?

- Bardzo szybko mnie rozgryzłaś - przyznał więc, wymuszając na tych samych, jeszcze przed chwilą zaciśniętych (jak pośladki kiedy tata kładzie się za tobą) ustach desperacki uśmiech. Zaszczycił Tereskę bielą zębów godną aktora z amerykańskich filmów.

- Co to w ogóle jest yakuza? - Zmarszczył brwi, nie za bardzo wiedząc jak obraźliwym było to zdanie i o jaką bułę pięścią w twarz się tym prosił. Na szczęście język polski posiadał ukryte piękno: absolutnie nikt go kurwa nie znał. Andrzejek mógł więc być pewien, że jego odrażająca ignorancja nawet wobec kraju w którym aktualnie się znajdował nie poniesie się dalej, o ile Tereska nie zechce rozpowiadać tego wszystkim Japończykom wokoło.

Tego o braku młodszych szamanów w Japonii nie skomentował. Nie miał zamiaru wyprowadzać jej z błędu, skoro już tak dobrze wychodziło mu granie niezorientowanego w sytuacji. Nie musiał każdemu człowiekowi przyznawać się do rozkopywania grobów i chęci mordowania ludzi chodzącymi szkieletami, aby tych szkieletów mieć więcej. Ah, jak przyjemna wydawała się być myśl o armii, która werbuje pokonując przeciwnika.
Odpowiedz
#15
Aż sprawdziłam ile dokładnie Beza ma lat, bo aż ciężko jej uwierzyć, że to, to takie stare. A nie jest aż tak stare! Ledwo dziewięć lat różnicy, więc panie, nie udawaj pan starego piernika! Tess dalej podziwiała sobie wysokiego trolla-albinosa stojącego jej na drodze z grymasem wściekłości wpełzającym na usta. Ale przejmowanie się gniewem innych jest passe! No i faktycznie, nie bardzo mogła widzieć jego oczy, usta... w sumie wszystko. Ale za to wyczuwała jego zirytowaną aurę, choć ignorowała to w piękny sposób.
- Ha! Przemytnik! - szczerze ucieszona, zaklaskała, zwracając na siebie znów uwagę przechodzących zwiedzających. Ciekawe, czy gdzieś tu w tłumie znajdowała się choć jedna osoba, która rozumiała temat ich rozmowy. Albo słowo "szaman", które dość często cisnęło się na usta Tess.
- Yakuza to tradycyjne określenie na japońską przestępczość zorganizowaną oraz japońskiego gangstera. W ogóle, wiesz, że Yakuza została zapisana w księdze "Rekordów Guinessa" jako największa, udokumentowana grupa przestępcza? - była dokładnie przygotowana na te zawody. A jej tajną bronią było najwidoczniej zaględzenie swoich rozmówców, aby ci poddali się dobrowolnie sile jej głosu.
- Ale pewnie nie wiedziałeś, skoro nie znasz tego terminu... jako mafiozo powinieneś być lepiej doinformowany, w jakie niebezpieczeństwa się pchasz. - pokiwała ze zrozumieniem głową, nagle trąc szyję, która zaczęła ją boleć od ciągłego zadzierania głowy, by móc widzieć twarz Andrzeja.
- Masz może ochotę na coś do picia? - dodała zaraz, a na jej okularach zagrało odbicie słoneczne, tworząc wrażenie enigmatycznego błysku niewiedzy. A tak naprawdę, puściły zajączki na drzewo za nimi.
Odpowiedz
#16
Andrzej uśmiechnął się do niej w wreszcie, jednakże w sposób zadziorny. Szelmowskie uniesienie warg w jakiś dziwny sposób do niego pasowało, ale ze względu na sprawy oczywiste było to najmniej istotną rzeczą w tej konwersacji.

- Nigdy nie powiedziałem, że jestem dobry w tym co robię - zauważył wreszcie, przeczesując palcami i tak idealnie ułożone włosy. Generalnie niewiele można było jego aparycji zarzucić. Gorzej było z głową, co utwierdzało w przekonaniu, że oczy nie były tutaj wcale potrzebne. Najgorsze jego wady i tak pozostawały dla nich niewidoczne... No, może do momentu, w którym odcina ci po kolei wszystkie kończyny.

- Właściwie... to tak - powiedział, najwyraźniej w jakiś sposób zaintrygowany jej swawolą. Nie był przecież szczególnie aktywny społecznie przez wzgląd na nietypowe hobby. Ludzie grzebiący w grobach i odnajdujący się w dyskretnym usuwaniu innych z tego świata ku uciesze swojego szalonego ducha... Nie mieli zbyt wielu znajomych. Bo kiedy już jakiegoś posiadli w bliżej nieokreślony sposób, to znajomość była z góry skazana na porażkę i żałobę czyjejś rodziny. - Masz ochotę na coś konkretnego?

Wbrew pozorom jego umysł oscylował gdzieś pomiędzy kawą z pobliskiego straganu lub wodą z automatu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości