Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

#11
/przepraszam za późny odpis, jednak byłem dzisiaj w dwunastogodzinnej podróży - piszę ostatkiem sił

Jeden z mężczyzn upuścił worek, zaskoczony ostrym głosem nieznajomej. Po ziemi potoczyło się kilka blaszanych, wypolerowanych na błysk puszek, dwa równie czyste widelce i parę grubych śrub, dokładnie oczyszczonych z ziemi czy rdzy. Kilka podobnych worków znajdowało się już w aucie, upchane w bagażniku czy na tylnym siedzeniu. Kobold pognał w tamtą stronę i zaczął wyciągać je na zewnątrz, rozsypując dookoła jeszcze więcej podobnych "skarbów".
Mężczyźni spojrzeli po sobie i sięgnęli w krzaki. Jeden z nich podniósł do góry kilof, o wiele dla niego za mały - być może należący do ducha - a drugi szpadel, tym razem już normalnych rozmiarów.
- Możemy opchnąć ten złom za niezły szmal, słońce - powiedział jeden z nich, podchodząc do Sigyn coraz bliżej - Chyba taka grzeczna dziewczynka nie chce kłopotów, hmm?
#12
//nie ma problemu~

Sigyn badawczo zlustrowała cały złom, który pakowali do swojego samochodu mężczyźni, a potem posłała pytające spojrzenie koboldowi.
- To są te całe skarby? - Syknęła do niego, kręcąc głową i ani trochę nie obchodziło jej, że mogła być usłyszana przez złodziei. Niech mają ją za niezrównoważoną wariatkę. Tym lepiej dla niej. Odwróciła w ich kierunku gniewne spojrzenie, marszcząc groźnie brwi. W jej oczach niebezpiecznie lśniły dzikie iskierki.
- To nie wasze - rzekła ostrzegawczo, rozwijając swój sznur dziewczyna. Uniosła butnie podbródek, zaczynając iść po lekkim łuku. Wyglądało na to, że nie zamierzali poddać się bez walki. Musiała więc szybko coś wymyślić. Trybiki w jej głowie kręciły się jak szalone; dziwnie się czuła z myślą, że oto zamierza walczyć z dwoma rosłymi kolesiami o kupę śmieci.
Jednak coś przeważyło szalę.
- Nie mów do mnie słońce! - Warknęła gniewnie, przyjmując atakującą postawę i chwytając sznur w obie dłonie. - I nie jestem żadną dziewczynką, a już na pewno nie grzeczną!
O czym zaraz będziecie się mieli okazję przekonać - dodała w myślach i napięła sznur, by po chwili zacząć go zwijać. Wciąż nie wykonywała gwałtownych ruchów. Dobrze, że mieli ją tylko za głupią dziewuchę. Postanowiła więc zacząć swoją modlitwę. Skupiła się na tym, kogo chciała przywołać. Myślała o duchu swojej prababki, który powinien pałętać się przy pałacowym jesionie. Jej prababka ze strony matki była bardzo potężną wróżbitką, która poza władaniem żywiołami świetnie opanowała walkę wręcz. Miała gorący charakter, zawsze była gotowa do dobrej bójki. Podobno w gniewie potrafiła wywoływać sztormy i łamać meble, uderzając w nie ze złości pięścią. Była doskonała na tę sytuację. Sigyn musiała tylko użyć przywołania i umieścić ją w ciele jednego z napastników.
- Duchy nocy, czy mnie słyszycie? Oto ja, przyjaciółka umarłych, władczyni demonów, wzywam was - nucąc cichutko, machnęła po raz pierwszy ręką trzymającą jej zwinięte medium, które zagrzechotało upiornie.
- Mój głos niesie siedem wiatrów, za życie, za śmierć. Czy mnie słyszycie? Wzywam was - zagrzechotała drugi raz, nie spuszczając mężczyzn z oczu, wciąż krążąc i zachowując odpowiedni dystans, gotowa odskoczyć, gdyby mieli ją zaatakować. Liczyła, że będą się z niej śmiać, nie potraktują poważnie.
- Z moją mocą, wzywam was. Z mroku do światła, wzywam was. W ciemności i w śnieżycy, szukam cię - jej medium odezwało się ostatni raz potwornym dźwiękiem, a potem rozbłysło jej srebrzystym furyoku.
- Usłysz mnie, Alvo Yngling, przybądź na me wezwanie! - Zakrzyknęła dziewczyna i skoczyła w kierunku najbliższego faceta, by smagnąć go swym medium niczym biczem, mając nadzieję, że to umieści w nim ducha prababki. Oby tylko to było wystarczająco zaskakujące, by nawet nie próbował tego uniknąć, ale gdyby mu się udało, przygotowała się do ewentualnego uskoku i kolejnego smagnięcia.
[Obrazek: 7S4CB30.png]
#13
Inkatację Sigyn zagłuszał kobold, który skakał po masce auta, bijąc w nią jakimś starym kluczem francuskim i wrzeszcząc peany na swoją cześć mówiące o "dzielnym skrzacie, który demona warczącego z odwagą wielką pokonał". Wzrok skupionej dziewczyny przykuła na chwilę zawartość jednego z upuszczonych przez mężczyzn worków - jedna z puszek, do tej pory zaplombowana jakimiś starymi bandażami, podczas uderzenia o ziemię otworzyła się, pokazując swoją zawartość - kilka nieoczyszczonych samorodków srebra.
Sigyn przez ten czas dokończyła swoje dzieło - jeden z mężczyzn został opętany przez ducha jej prababki, która bez problemu opętała ciało mężczyzny i rozejrzała się dookoła, widocznie zaskoczona.
- O co chodzi? - wymruczały spękane usta opętanego ciała.
#14
Och, a więc kobold nie był jednak tylko szalonym zgredem, a rzeczywiście posiadał jakieś skarby. Może nie były to klejnoty, ale z pewnością w głębi jego nory znajdowało się więcej srebra, a kto wie, może nawet więcej drogocennych rzeczy. Gdyby znalazła taką żyłę złota, z pewnością jak ci dwaj mężczyźni pokusiłaby się o przywłaszczenie towaru. Jak to mówią - znalezione, niekradzione. A skoro właściciel był niewidoczny dla zwyczajnych ludzi, to czemu by tego nie wykorzystać.
Sigyn uśmiechnęła się, widząc, że jej manewr się powiódł. Natychmiast schowała się za opętanym osiłkiem, by coś rozdzielało ją od tego drugiego.
- Babciu, ci tutaj naprzykrzają się nam i temu duchowi - rzuciła zza ramienia prababki, wskazując na stojącego naprzeciwko mężczyznę. Mówiąc "nam" miała oczywiście na myśli dynastię Ynglingów, do której należały te niezamieszkane ziemie, przynajmniej w ich mniemaniu. Skoro nikt nie mieszkał na tym odludziu, otoczyli je protektoratem, opiekując się zamieszkującymi je zwierzętami i duchami od stuleci. Chyba śmiało mogli więc powiedzieć, że to ich ziemia, a intruzów należało jak najszybciej usuwać.
Białowłosa czekała na reakcję drugiego z mężczyzn, gotowa, by skoczyć ku niemu i nie pozwolić dostać się do samochodu. Gdyby ją zaatakował, liczyła, że babka jej pomoże, jednak nie traciła czujności, mimo nieznośnego zachowania kobolda, które szczerze działało jej na nerwy. Mógłby się na coś przydać, a nie tylko hałasować.
[Obrazek: 7S4CB30.png]
#15
Prababka w ciele mężczyzny wyprostowała się i zerknęła na towarzysza opętanego.
- ACH TAK? - ryknęła, zapewne przyzwyczajona do głośnego mówienia jak część starszych ludzi - To zaraz im pokażę! - powiedziała jeszcze, ruszając w stronę drugiego mężczyzny z wyciągniętymi pięściami.
Kobold tymczasem wyciągnął resztę przedmiotów z auta i zaczął z powrotem je ciągnąć do swojej norki, po drodze gryząc cofającego się w osłupieniu złodziejaszka w łydkę. Ten wrzasnął i upadł na plecy, idąc do tyłu dalej na czworaka, do tego tyłem, pokrzykując cały czas coś do swojego towarzysza. Po chwili jednak zmienił cel i zwrócił się do Sigyn, obiecując że już nigdy tu nie wrócą, tylko niech ich wypuszczą.
#16
Gdy tylko drugi z mężczyzn zaczął błagać ją o przebaczenie z wyraźnym strachem w oczach, Sigyn uśmiechnęła się tryumfalnie, rzucając mu pełne wyższości spojrzenie. Ha! Jak ona uwielbiała straszyć zwyczajnych śmiertelników. Na pewno zupełnie nie rozumiał, co się dzieje, dlaczego nagle coś dziabnęło go w łydkę i czemu jego towarzysz tak nagle zmienił nie tylko strony konfliktu, ale również swoją osobowość.
- Tyle chyba wystarczy, babciu? - rzuciła do ducha umieszczonego w ciele jednego z jej przeciwników. Najwyraźniej byli tylko głupimi ludźmi, którzy zwęszyli interes. Dała prababce sygnał, że już sobie poradzi i może wracać do swoich spraw. Z drugiej strony jakie sprawy mogły mieć duchy?
Białowłosa zgromiła jeszcze mężczyzn mrożącym krew w żyłach spojrzeniem na odchodne i zakrzyknęła za nimi:
- I żebym was tu więcej nie widziała!
Potrząsnęła głową, a jej jasne, miękkie włosy zafalowały. Powoli owinęła sobie sznur wokół rękawicy i podeszła do krzątającego się przy swoich skarbach kobolda, by po chwili kucnąć przy nim.
- Dobrze. Skoro to już mamy za sobą, opowiedz coś więcej o tym demonie - uśmiechnęła się. Tak naprawdę ludzie w ogóle nie budzili w niej przejęcia. To wzmianka o demonie właśnie sprawiała, że sytuacja zdawała się być poważna. Jeśli gdzieś tu jeszcze był, wciąż groziło im niebezpieczeństwo. I nie tylko im - zwłaszcza inne pomniejsze duchy zamieszkujące las były zagrożone. Zadaniem Sigyn, nie tylko jako volvy Ynglingów, ale również jako Medium, było powstrzymanie go. Dziewczyna przygryzła dolną wargę. Nie odsyłała jeszcze nigdy demona do piekieł, ale być może poradzi sobie w jakiś inny sposób. Albo przynajmniej zdoła okiełznać go na czas, aż pojawi się jakiś bardziej doświadczony niż ona szaman.



//Sesja zakończona ze względu na brak odzewu ze strony MG.
[Obrazek: 7S4CB30.png]


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości